Dlaczego decyduje o nas pokolenie które nie nadąża za rzeczywistością?

 

Walka o wolność w ostatnich dniach to jeszcze coś innego niż znamy do tej pory. Nie lubimy i nie akceptujemy karania nas przez ignorantów. Jesteśmy natomiast w stanie przyjąć krytykę od autorytetów, którym ufamy.

Teraźniejsze czasy to straszny wyścig technologii. Niektórym nie mieści się to w głowie, tylko wstyd im się przyznać.

Tak jak nie kwestionuje Policji na ulicach, tak do działań Policji w Sieci mam ogromne wątpliwości.

Wystarczy śledzić newsy żeby wyczytać sporo informacji o kuriozalnych zatrzymaniach w oparciu o „wydaje się nam że jesteś winny”. Użytkownicy Sieci tracą swoje dyski twarde z Komputerów lub całe laptopy i będą czekać, nawet rok na rozwiązanie.

Jest to dziwne, czas jest dziwny. Taka długość „rozprawiania się z bandytą” słuszna jest dla śledztwa tradycyjnego w którym nic nie wiadomo. Trzeba szukać poszlak, pytać kolejnych świadków o informacje. W Internecie jest inaczej, wszystko leży jak na dłoni, każdy zostawia za sobą ślady.

Prawda jest taka, ze policja już dzisiaj ma możliwość ścigania „bandytów” internetowych. Instytucje mediowe już współpracują w przypadku naruszeń. Policja nie ma tu utrudnień. Musi tylko wiedzieć za jaki sznurek pociągnąć.

I tu przypomina sie mój przykład:
kilka lat wstecz prowadziłem duży konkurs internetowy w którym doszło do nadużyć, można je nazwać  „hakerskich”.
W wyniku tych działań wyniki konkursu były przekłamanie na korzyść oszukujących. Nagrody natomiast zostały wysyłane na nazwiska zwykłych ludzi z małych Wsi. Były to tzw. słupy.

Zastanawiające było dla mnie w jaki sposób w zabawie dla nastolatków nagminnie wygrywali 70 latkowie z mikro wsi. Przewał został odkryty, rozpoczęliśmy współpracę z Policją. Daliśmy wszystkie informacje jakie są potrzebne, historie działań zwycięzców, ip, adresy na które były wysyłane nagrody. Adresy e-mail.

Nie była potrzebna nawet jedna dodatkowa informacja żeby pociągnąć do odpowiedzialności odpowiednie osoby.
Jednakże nastąpił problem, panowie policjanci prowadzący sprawę byli tradycjonalistami. Adresy e-mail, numery ip z zeznań przepisywali odręcznie na kartki.

Popełniali przy tym błędy, podstawowe, na przykład zmieniali brzmienie adresu e-mail osoby oszukującej w konkursie.
W jaki sposób chcieli złapać złoczyńców? Nie wiem. Najwyraźniej nie chcieli.

Konkluzja z tego wszystkiego jest taka: nauczcie działać naszą policję oddolnie. Niech najpierw radzą sobie z internetową banditierką z
którą mają szanse (np. dlatego że dajemy im gotowe rozwiązania). Nauczmy nasze służby funkcjonować w obecnym prawie, bo nie wykorzystują jego możliwości. Później sięgajmy po więcej. Teraz nieudolność służb chcemy przerzucić na użytkowników. Chcecie ograniczyć wolność, bo nie umiecie skorzystać z tego co daje Wam dzisiejsza rzeczywistość.

Później reformujmy resztę. Mamy fundamenty ustawione z galaretki, a przymierzamy się do stawiania na nich wieżowca dla Zaiksu i korporacji.

Do roboty.